
Tematem dzisiejszego artykułu jest zegarek ponadprzeciętny, łączący w sobie formalny design z rozbudowaną funkcjonalnością czasomierza analogowego – mowa tutaj o Oceanus OCW-S1000 “Manta”. Podobnie jak wszystkie z najnowszych modeli tejże firmy, wyposażony jest w panele solarne, radioodbiornik umożliwiający łączność z zegarami atomowymi i całkowicie unikatowe podejście do jego wykonania. Jest to jednocześnie jeden z najcieńszych i najlżejszych zegarków całej kolekcji (zaledwie 10 milimetrów grubości i 80 gramów wagi) – osiągnięcie takiego wyniku możliwe było dzięki zastosowaniu tytanu oraz diamentowego szkła, jednych z najlżejszych i najbardziej wytrzymałych materiałów znajdujących zastosowanie przy konstruowaniu czasomierzy. Przyjrzyjmy się jednak może trochę dokładniejszym specyfikacjom czasomierza Oceanus Manta:
-
Pięć częstotliwości, na których odbiera radioodbiornik (Japonia, USA, Wielka Brytania, Niemcy, Europa środkowo-wschodnia);
-
Automatyczna kalibracja sześć razy w przeciągu dnia;
-
Zasilanie poprzez panele solarne gwarantujące dwuletnie rezerwy energii;
-
Bez kalibracji radiowej możliwość odchyłu dokładności wskazań do kilkunastu sekund w skali miesiąca;
-
40 milimetrów szerokości tarczy, 10 milimetrów grubości, 85 gram wagi;
-
Wodoodporność do 50 metrów;
-
Stoper;
-
Cza światowy w ponad dwudziestu pięciu miastach i praktycznie we wszystkich strefach czasowych;
-
Dwudziestoczterogodzinny wyświetlacz;
-
Przystosowany specjalnie przez firmę Casio mechanizm;
-
Tytanowa tarcza oraz bransoletka;
-
Diamentowe szkło z podwójną warstwą antyrefleksyjną.
Co ciekawe i jak może udało Ci się zauważyć, pośród wszystkich specyfikacji oraz funkcjonalności tego zegarka nie znajdujemy ani alarmu, ani też minutnika. Od razu widać więc, że jest to zegarek typu „tylko to, co jest najniezbędniejsze” przeznaczony dla ludzi bardzo konkretnych, szukających praktycznych rozwiązań w czasie załatwiania spraw biznesowych oraz podróży. Oprócz tego brak alarmu nie powoduje, że Oceanus OCW-S1000 “Manta” traci na swoim pozytywnym wizerunku, alerty w czasomierzach bowiem są przeważnie tak ciche, że ich używanie i tak w większości przypadków mija się z celem.
Co do samej firmy Oceanus, miałem już okazję kilka razy pisać o ich zegarkach i z każdym kolejnym modelem dochodzę do wniosku, że są to naprawdę świetne czasomierze. Manta jest kontynuatorem wcześniejszych trendów, stał się jednak jeszcze bardziej eleganckim, cieńszym i łatwiejszym w odczytaniu, dzięki zastosowaniu grubych i zaostrzonych wskazówek i ogromnej ilości substancji luminescencyjnej, która pokrywa wyświetlacz oraz jego elementy w celu jak najlepszej widoczności przy ograniczonym dopływie światła. Specyficzny, drobny profil tego zegarka idealnie pasuje do formalnego stroju, z drugiej jednak strony zegarek taki o wiele mniej rzuca się w oczy jest bardziej subtelnym. Ciekawostką jest także fakt, że tarcza wykończona została w taki sposób, iż wydawać może się, że wykonana została z nierdzewnej stali, a nie z tytanu. Najlepiej wypolerowana i obrobiona jest jej górna część, każdy z elementów dzięki temu posiada inny metaliczny połysk, wydawać mogło by się także, że ma inną barwę, co tworzy naprawdę ciekawy efekt.
Zatrzymując się na samym ułożeniu wyświetlacza, oprócz głównego zegara, posiada on także trzy mniejsze rozmieszczono standardowo na godzinach dziewiątej, trzeciej oraz szóstej. Na godzinie dziewiątej znajduje się wyświetlacz dwudziestoczterogodzinny, który odpowiedzialny będzie za wyświetlanie godziny w innej strefie czasowej, która została zdefiniowana automatycznie, czy też przez nas samych. Zegar zlokalizowany na godzinie szóstej natomiast normalnie wyświetla sekundy, jednak w momencie kiedy działa stoper, odmierza setne części sekundy. Pomiędzy tym zegarem, a zegarem na godzinie trzeciej, znajduje się kalendarz automatyczny zaprogramowany do końca wieku dwudziestego pierwszego. Zegar na godzinie trzeciej w normalnym trybie pracy będzie wskazywał kolejne dni tygodnia, natomiast w momencie uruchomienia stopera pokazuje odmierzone przez niego minuty. Jakby tego było mało, wokół głównego obramowania tarczy umieszczone zostały nazwy największych miast, co ułatwia kontrolowanie czasu w danej strefie czasowej. Oprócz tego znajdziemy na wyświetlaczu czujniki kontrolujące pracę zegarka w różnych modułach, między innymi sygnał odbieranych fal radiowych, poziom baterii i wiele, wiele innych. Mechanizm zastosowany w Oceanus OCW-S1000 “Manta” musi być więc naprawdę potężny, szczególnie, że wszystkie informacje wyświetlane są na zegarach analogowych, a nie na cyfrowych.
Wskazówki godzinne oraz minutowe, a także wszystkie inne oraz znaczniki posiadają na sobie dosyć spore ilości luminescencyjnej substancji, o czym zresztą już wcześniej wspominałem. Dzięki temu w momencie, gdy na zewnątrz robi się ciemno, czy też dopływ światła jest ograniczony, zaczynają się one mienić żółtawą łuną oraz poświatą wyraźnie poprawiającą widoczność. Czytelność nie jest zwiększona jedynie dzięki zastosowaniu techniki luminescencji, ale także dzięki odpowiedniemu doborowi kształtu poszczególnych elementów wyświetlacza.
Osobiście mogę przyznać, że Oceanus OCW-S1000 “Manta” jest zegarkiem bardzo przyjemnym i praktycznym w użytkowaniu. Posiada bardzo dużo detali wizualnych cieszących oka, zachowuje ogromną przejrzystość i czytelność nawet kiedy się śpieszysz, czy też wręcz biegniesz, a rozmiary oraz waga, o których już wcześniej wspominałem powodują, że jest on ekstremalnie komfortowym czasomierzem. Będzie świetnie komponował się ze skórzanym paskiem, osobiście jednak bardziej do gustu przypadła mi wersja całkowicie wykonana z tytanu. Oficjalna cena za OCW-S1000 na zagranicznym rynku ostatnimi czasy spadła poniżej granicy tysiąca dolarów, w Polsce jednak koszty jego zakupy cały czas przekraczać mogą nawet cztery tysiące złotych. W zamian za te pieniądze otrzymujemy jednak bardzo funkcjonalny czasomierz analogowy, do tego świetnie wykonany, posiadający niepowtarzalną stylistykę i komfort użytkowania.

Pozwól, że przedstawię Ci nowy model zegarków linii Oceanus, a mianowicie OCWM800TBA-1A. Oferuje on wszystko, czego mógłbyś oczekiwać od tejże marki, a oprócz tego znajduje się w naprawdę ładnie zaprojektowanym i wykonywanym opakowaniu, dzięki czemu łączy w sobie wysoką funkcjonalność i formę.
Najlepiej o zegarku tym wypowiedziała się sama firma Casio i w tym miejscu postaram się przytoczyć kilka najważniejszych zdań z artykułu dotyczącego właśnie OCWM800TBA-1A:
„Oceanus po długich przygotowaniach jest nareszcie gotowy, aby wprowadzić na rynek produkt, który podbije nawet największe z morskich głębin. Zegarek ten to wspaniały i luksusowy dodatek do wcześniejszej kolekcji męskich czasomierzy firmy, mowa tutaj o OCWM800TBA-1A. Jest to z całą pewnością pierwszy zegarek przeznaczony do nurkowania zaopatrzony w odbiornik fal wysyłanych przez zegary atomowe, panele solarne oraz funkcje chronometru. Jak więc widać zegarek ten przeznaczony jest dla wszystkich osób, które lubią przygody oraz chciałyby z życia czerpać jak najwięcej”.
Firma Oceanus z pewnością nie rzuca słów na wiatr, jednak na samym początku nie byłem do końca przekonany, czy zegarek ten jest naprawdę aż tak wyjątkowy. Całe moje podejście zmieniło się w momencie, gdy miałem możliwość korzystania z niego przez okres około miesiąca. Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to jego ekstremalna dokładność i wielofunkcyjność (imponująca, szczególnie biorąc pod uwagę, że mówimy o zegarku analogowym). Zapoznajmy się więc może z jego najbardziej elementarnymi specyfikacjami:
-
Panele solarne, zasilanie poprzez energię słoneczną;
-
Automatyczna kalibracja w oparciu o sygnał radiowy wysyłany z zegarów atomowych na całym świecie oraz na pięciu różnych częstotliwościach;
-
Czas na świecie, czyli możliwość symultanicznego kontrolowania godziny w innej strefie czasowej;
-
Rozbudowany alarm z opcją drzemki;
-
Chronometr;
-
Tytanowa tarcza oraz bransoletka;
-
Diamentowe szkło (dokładniej mówiąc szafirowe) pokryte dodatkowo dwustronną warstwą antyrefleksyjną.
Zatrzymajmy się może na chwilę przy samej tarczy Oceanus OCWM800TBA-1A. Jak wspomniałem przed chwilą, stworzona została z jednego z najlepszych jakościowo materiałów stosowanych przy konstrukcji zegarków, a mianowicie tytanu. Tytan zapewnia nie tylko lekkość oraz charakterystyczny wygląd, ale także odporność na zarysowania oraz uszkodzenia mechaniczne. Co do samego wyświetlacza umieszczonego w tarczy jest on bardzo czytelny, co było dla mnie osobiście zaskoczeniem. Większość wielofunkcyjnych zegarków analogowych bowiem często posiada zbyt dużą ilość wskazówek oraz wskaźników upchanych w jednym miejscu, co sprawia, że zaczyna robić się ciasno i cierpi na tym przejrzystość całego wyświetlacza. Firma Oceanus postarała się jednak ograniczyć większość elementów do minimum pozostawiając tylko te z najważniejszych. Dodatkowe, pomniejsze wyświetlacze rozmieszczone są standardowo, bowiem na godzinie dziewiątej, trzeciej oraz szóstej, jednak nie nachodzą na siebie i każdy z nich jest wyraźny. Przy normalnych ustawieniach OCWM800TBA-1A na wyświetlaczu zlokalizowanym w okolicach godziny trzeciej będziemy mogli odczytać datę, wyświetlacz na szóstej natomiast obsługuje wskazówkę sekundową, a ostatni z nich na godzinie dziewiątej odpowiedzialny jest za symultaniczne śledzenie czasu w innej strefie czasowej.
Największym wyzwaniem dla producentów podczas budowy tego zegarka było pogodzenie nowoczesnej oraz, jakby nie było, rozbudowanej technologii łączącej ze sobą wiele funkcji dostępnych w jednym mechanizmie z przystępnym oraz klasycznym designem, co często nie idzie z sobą w parze. Zegarek jednak nie ucierpiał z tego powodu na swoich gabarytach (jego wielkość jest wręcz idealna), a samej stylistyce także nie można nic zarzucić – OCWM800TBA-1A to przykład świetnie wykonanego oficjalnego i klasycznego czasomierza.
Warto wspomnieć także o samej bransoletce, która podobnie jak tarcza wykonana została z tytanu, będzie świetnie leżała na ręce i dopasowywała się do nadgarstka, dzięki czemu codzienne użytkowanie nie będzie żadnym kłopotem i obciążeniem. Dużą zaletą jest także fakt, że bransoletka bardzo płynnie łączy się z samą tarczą – przynajmniej dla mnie wyraźna granica pomiędzy tymi dwoma elementami czasomierza jest dużym minusem.
Zbliżając się do podsumowania, nawet w momencie, gdybyśmy nie brali pod uwagę funkcji znajdujących się w Oceanus OCWM800TBA-1A, cały czas byłby to zegarek godny uwagi. Przede wszystkim dlatego, że M800 jest cienki, lekki, otrzymujemy go w parze ze świetnie wykonaną bransoletką, a dzięki jego uniwersalnemu designowi będzie idealnie pasował zarówno do sportowego stroju, jak i oficjalnego ubioru. Nie jest to może zegarek pokroju T-Touch albo G-Shock jeśli chodzi o funkcjonalność, przebija je jednak pod każdym względem właśnie sposobem i dbałością wykonania (głównie użytymi materiałami i sposobem ich wykonania). Co najlepsze jego cena wcale nie jest odstraszająca i wynosi około trzech tysięcy złotych – za takie pieniądze otrzymać możemy całkowicie unikatowy analogowy zegarek, który zasilany jest przez energię słoneczną i kalibruje się w oparciu o wskazania zegarów atomowych.

Bardzo dużą zaletą zegarków z serii G-Shock nie jest tylko i wyłącznie ich szeroka oraz ponadstandardowa funkcjonalność, ale także fakt, że dostępnych jest naprawdę szeroka ilość modeli z tej linii (które dodatkowo nabyć można w różnych wariantach). Jakby tego było mało, najpopularniejsze z nich są bardzo często modernizowane i poprawiane – z tego powodu zanim nawet zdążysz zastanowić się, jaki zegarek byłby Ci potrzebny, on z pewnością już pojawi się na rynku. Jak sam wiesz, miałem już okazję opisywać kilka czasomierzy Casio G-Shock i uważam, że prezentują one sobą wysoką jakość oraz praktyczność. Artykuł ten poświęcony będzie modelowi AWG101-1V, który jest wyśmienitym połączeniem czasomierza analogowego oraz cyfrowego. Jest on łudząco podobny do innego modelu, a mianowicie GW-1310 – charakteryzował się on jednak gorszą przejrzystością i mniejszą ilością funkcji, stylistyka jest jednak utrzymana na bardzo zbliżonym poziomie.
Tak jak już wspominałem wcześniej, zegarki Casio G-Shock charakteryzują się szeregiem różnorakich funkcji, w przypadku AWG101-1V możemy natomiast wymienić:
-
Obecność paneli solarnych gwarantujących ciągłe zasilanie zegarka i potężny kilkuroczny zapas energii;
-
Odporność na wstrząsy;
-
Mineralne szkiełko antyrefleksyjne zapewniające bardzo dobrą szczelność;
-
Wyświetlacze analogowe ze wskazówkami godzinnymi oraz minutowymi (sekundowe znajdują się na wyświetlaczu LCD umieszczonym na wysokości godziny trzeciej);
-
Stoper o dokładności do jednej setnej sekundy mogący odmierzać czas nieprzerwanie przez godzinę;
-
Minutnik;
-
Automatyczne podświetlenie wyświetlacza, do którego wykorzystywana jest żółta dioda LED umieszczona na godzinie szóstej;
-
Alarm dzienny działający w różnych trybach;
-
Metalowa tarcza, chroniona dodatkowo powłoką ze sztucznego materiału oraz plastiku;
-
Atomowa kontrola czasu. Oznacza to, że czasomierz odbiera sygnał radiowy nawet do sześciu razy dziennie z zegarów atomowych praktycznie o wszystkich częstotliwościach. Wyświetlacz na godzinie szóstej pokazuje poziom sygnału oraz z którego miejsca jest on dokładnie odbierany;
-
W przypadku kiedy znajdujemy się w miejscu gdzie sygnał z zegara atomowego nie dociera, odchyły w dokładności podawania czasu mogą wynosić piętnaście sekund w skali miesiąca.
Przeciętna cena Casio G-Shock AWG101-1V to niewiele ponad czterysta złotych – za tak atrakcyjną cenę otrzymujemy jeden z lepiej prezentujących się produktów japońskiej firmy zegarmistrzowskiej wysokiej jakości. Osobiście wcześniej posiadałem GW-1310 i w modelu AWG101-1V zauważam kilka subtelnych i naprawdę wartościowych, pozytywnych zmian. Przede wszystkim wyraźniejsze wskazówki sprawiają, że cały wyświetlacz staje się bardziej czytelny oraz przejrzysty, a zastosowanie brązowego obramowania tarczy sprawia, że cały zegarek nie jest tak strasznie monokolorystyczny.
Oprócz tego Casio G-Shock AWG101-1V posiada kilka innych ulepszeń, o których warto wspomnieć, między innymi chodzi mi tutaj o pasek. Od strony zewnętrznej jest on całkowicie gładki, jednak od strony nadgarstka pofałdowany, dzięki czemu pewnie trzymał będzie się ręki i nie ześlizgiwał, a oprócz tego wpływa na komfort codziennego użytkowania. Jakby tego było mało, firma Casio dodała także materiał luminescencyjny pokrywający większą część wyświetlacza, przede wszystkim na wskazówkach oraz znacznikach, posiada on naprawdę długi czas wytrzymałości.
Jak mógłbyś się spodziewać po zegarku G-Shock, jest on bardzo wygodny w użytkowaniu i posiada ogromną praktyczność. Obojętnie, czy będziesz wykorzystywał go w czasie pracy, czasu wolnego, czy do uprawiania ekstremalnych sportów, ciężko znaleźć będzie na nim jakiekolwiek ślady zużycia, czy też zniszczenia.
Wydawać by się mogło, że w Casio G-Shock AWG101-1V ciężko znaleźć wady. Jednak po kilku dniach korzystania z niego zwróciłem uwagę na to, że wyświetlacze LCD będą czasami trudne do odczytu z normalnych kątów patrzenia, nie mówiąc już o tych niestandardowych. Jest to spowodowane przede wszystkim tym, że liczby są trochę za małe (nie można jednak odmówić im przejrzystości), a czujniki (na przykład alarmu) posiadają zaledwie kilka milimetrów szerokości. Nie jest to więc zegarek dla osób posiadających problemy ze wzrokiem, przynajmniej tych, którym zależy głównie na funkcjonalności ekranów LCD, wyświetlacz analogowy jest bowiem bardzo czytelny o każdej porze dnia i nawet przy bardzo ograniczonym dopływie światła. W ogólnym podsumowaniu Casio G-Shock AWG101-1V wypada jednak bardzo pozytywnie, jak wszystkie inne zegarki tejże serii – solidny jak skała i atrakcyjny z powodu swojej ceny.

Twarze spotykanych przez nas osób bardzo często będą mówiły nam o nich i udzielały podstawowych informacji na ich temat – podobnie będzie także z zegarkami, jeden rzut oka na wyświetlacz czasami jest wystarczający, aby posiadać już garstkę przydatnej wiedzy. Wyświetlacze mogą być różne, czasami są subtelne i chowające się za mankietem koszulki, inne natomiast rzucają się w oczy informując wszystkich o swoim istnieniu. Casio Pathifnder oznaczony numerem PAW1500T-7V to właśnie tego typu zegarek – wręcz wołający „jestem jaki jest, masz z tym jakiś problem?”. Po okresie kilku tygodni, gdy mogłem z niego korzystać zauważyłem, że sprawdza się on świetnie podczas codziennej aktywności fizycznej, szczególnie tej bardziej ekstremalnej w postaci wspinaczki górskiej, podczas uprawiania sportów i tak dalej. Szczerze mogę przyznać, że jest to jeden z najwygodniejszych oraz jednocześnie najbardziej funkcjonalnych zegarków z jakim miałem przyjemność mieć do czynienia. Jedyna rzecz, której mi w nim brakuje to nawigacja satelitarna GPS (z drugiej jednak strony powoduje ona strasznie szybkie zużywanie się baterii).
Jako, że lista funkcji oraz charakterystycznych cech Casio Pathfinder PAW1500T-7V jest dosyć długa, postaram się przybliżyć ją w jak najbardziej zwięzłej formie:
-
Zasilanie poprzez panele solarne (oprócz tego pięciomiesięczny zapas energii);
-
Czujnik fal radiowych korzystający z pięciu najpopularniejszych częstotliwości zegarów atomowych na całym świecie;
-
Dwieście metrów wodoodporności;
-
Odporność na niskie temperatury, nawet do dwudziestu stopni Celsjusza;
-
Cyfrowy kompas posiadający rozbudowaną pamięć i bardzo przydatny w nieznanym terenie
-
Altymetr i zarazem barometr dające możliwość zapisu do dwudziestu wskazań w pamięci z jednoczesnym uwzględnieniem graficznego przedstawienia wahań warunków atmosferycznych;
-
Termometr (pokazuje także temperaturę w środowisku wodnym);
-
Automatyczne podświetlenie wyświetlacza przy wykorzystaniu elektroluminescencji;
-
Czas światowy, dwadzieścia dziewięć stref czasowych i trzydzieści trzy miasta dookoła globu;
-
Pięć alarmów dziennych;
-
Minutnik;
-
Stoper odmierzający czas maksymalnie do dwudziestu czterech godzin, z dokładnością do jednej setnej sekundy;
-
Graficzne przedstawienie większości pomiarów oraz ich zmian, bazujące na lokalizacji oraz korekcjach wprowadzanych przez użytkownika;
-
Śledzenie kolejnych faz księżyca;
-
W przypadku, kiedy nie jest kalibrowany poprzez zegar atomowy możliwe są odchylenia w dokładności w okolicach dziesięciu sekund;
-
Wskaźnik poziomu baterii;
-
Wskaźnik wysokości sygnału radiowego;
-
Tytanowa tarcza oraz bransoletka, z bezpieczną i praktyczną klamrą;
-
Diamentowe szkło chroniące wyświetlacz;
-
Możliwość dostosowania poszczególnych guzików do własnych potrzeb i szybszego dostępu do poszczególnych funkcji;
-
Rozmieszczenie przycisków z każdej strony tarczy oraz ich powiększenie (możliwość obsługi także w rękawiczkach);
-
51 milimetrów szerokości, 14 wysokości i 113 gramów wagi łącznie z bransoletką;
Jak widać Casio nie na darmo model ten określa jako Ultimate Pathfinder, trudno się z stwierdzeniem tym nie zgodzić. Oprócz samej rozbudowanej funkcjonalności, zastosowanie tytanu przy konstrukcji czasomierza sprawia, że jest on lekki pomimo swoich gabarytów i wygodny w noszeniu, nawet w najbardziej gorące dni.
Bardzo podoba mi się także połączenie technologii solarnej z zegarkiem typu ABC (Altimeter, Barometer, Compass). Funkcje ABC same w sobie już poszerzają wyraźnie możliwości czasomierza, a dodatkowe zastosowanie rozbudowanego interfejsu graficznego sprawia, że ich praktyczność staje się wręcz ekstremalnie wysoka. W normalnym przypadku altymetr, barometr oraz kompas zużywają naprawdę duże ilości energii, musiałbyś się więc przygotować na możliwość, że w środku dziczy, czy też dziewiczych terenów czasomierz odmówiłby po prostu posłuszeństwa. Panele solarne pozwalające na ciągły napływ energii powodują jednak, że nie musisz zaprzątać sobie tym głowy.
Dużym udogodnieniem jest także zastosowanie w Casio Pathfinder PAW1500T-7V możliwości dostosowania informacji wyświetlanych na wyświetlaczu. Poprzez naciśnięcie jednego przycisku masz możliwość zmienienia danych, które się ukazują Twoim oczom, dodania tych nieobecnych oraz usunięcia niepotrzebnych. Czasomierz wyposażony jest także w profile dobrane do użytku codziennego, wspinaczki, wędrówki oraz uprawiania sportu, tak abyś mógł w pełni wykorzystać jego funkcjonalność. Żeby tego było mało wszystko możesz skonfigurować tak, że w jednym momencie pokazywał będzie ci się czas, dokładna data dzienna, wraz z rokiem oraz miesiącem.
Dużym plusem Casio Pathfinder PAW1500T-7V jest także fakt, że mnogość informacji na wyświetlaczu nie powoduje, że traci on na czytelności. Wszystko rozłożone jest w logiczny sposób i już po krótkim czasie z instrukcją będziesz dokładnie wiedział co oznacza każdy z poszczególnych wskaźników. Obramowanie wyświetlacza cyfrowego w normalnym trybie pracy pokazuje upływające sekundy, w trybie kompasu będzie natomiast odpowiadać za wskazywanie kierunków świata (uwzględniając północ geograficzną oraz jednocześnie magnetyczną).
Najbardziej przydatne w terenie przyciski, czyli te odpowiedzialne za uruchomienie altymetru, barometru oraz kompasu znajdują się osobno po prawej stronie tarczy, posiadając dodatkowe zabezpieczenia w celu uchronienia przed przypadkowymi naciśnięciami. Oprócz tego zostały widocznie powiększone i pokryte chropowatym materiałem dla wygodniejszego i pewniejszego stosowania.
Zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy wskaźnikach wysokości oraz ciśnienia, są one bardzo dokładne i szybkie, a na wyświetlaczu pokazują się nam grafy uwzględniające dane parametry w danym okresie czasu. Jest to bardzo przydatne do zapisywania informacji związanych ze wspinaczką oraz kontrolą pogody.
Warte wspomnienia są także bransoletka oraz jej klamra. Ta druga prezentuje całkowicie nowe rozwiązanie, które bazowało na tych stosowanych we wcześniejszych Casio Pathfinder, dzięki czemu nie będzie ona wbijała się w rękę, tylko płynnie oraz gładko wyrównywała się ze spodem bransoletki, zwiększając komfort użytkowania, za co należą się producentowi także słowa uznania.
Podsumowując, Pathfinder PAW1500T-7V jest zegarkiem, który daje firmie Casio liczne powody do dumy. Przede wszystkim pokazuje, że japońskie przedsiębiorstwo zegarmistrzowskie uczy się na wcześniejszych błędach i wykorzystuje doświadczenie zaczerpnięte przy konstruowaniu wcześniejszych produktów, przy jednoczesnym wprowadzeniu wielu udogodnień oraz pozytywnych zmian. Dodatkowo, dbałość o każdy najmniejszy detal, wygodę i praktyczność sprawia, że zegarek Casio Pathfinder PAW1500T-7V doceniony został przez szerokie rzesze użytkowników.

Firma Casio, a dokładniej jej zegarki budzą we mnie mieszane uczucia. Wymienić mogę z jej oferty kilka naprawdę wartościowych modeli, które w moim odczuciu są jednymi z lepszych dostępnych na rynku, jednak w całkowitym rozrachunku plasuje się ona na bardzo przeciętnej pozycji pomiędzy potentatami całej branży zegarmistrzowskiej. Największym minusem jest przede wszystkim stylizacja najpopularniejszych linii produktów. Doceniam ekstremalną dokładność i funkcjonalność czasomierzy z serii G-Shock, czy też Pathifnder, jednak każdy z nich jest w moim odczuciu za duży i po prostu brzydki – poprzez funkcjonalność traci także jakość używanych materiałów.
Muszę jednak szczerze przyznać, że zegarek, który postaram się przybliżyć w tym artykule zmienił moje spojrzenie na produkty firmy Casio w bardzo pozytywną stronę. Casio Edifice EFX700D-1A1V (czy też w skrócie po prostu Edifice 700) jest świetnie wyglądającym czasomierzem, a co więcej najlepszą kombinacją zegarka analogowego oraz cyfrowego, na który kiedykolwiek się natknąłem. Miesza on w sobie tradycję z nowoczesnością, minimalizm z przepychem, przy jednoczesnym zastosowaniu dobrej jakości materiałów i ekstremalnych funkcji.
Przyjrzyjmy się więc może liście tych najbardziej podstawowych i elementarnych:
-
Sto metrów wodoodporności
-
Elektroluminescencyjne podświetlenie
-
Czas dualny (kontrola czasu w innej strefie czasowej)
-
Stoper z pamięcią do sześćdziesięciu okrążeń
-
Trzy alarmy
-
Minutnik
-
Solidna tarcza wykonana ze stali nierdzewnej
-
Diamentowe (szafirowe) szkiełko
-
Cena nie przekraczająca tysiąca złotych
Jak wspominałem już wcześniej, zegarek Edifice 700 naprawdę przypadł mi do gustu. Totalne wymieszanie różnych efektów i elementów wizualnych tworzy naprawdę ciekawy efekty. Co do tarczy, podzielona została ona na kilka części - trzy czwarte zajmują dwa ekrany LCD, część natomiast wyświetlacz analogowy. Wyświetlacze cyfrowe posiadają bardzo wysoki kontrast, co zwiększa ich przejrzystość oraz czytelność, a uzupełnienie ich dwu wskazówkowym, analogowym mechanizmem połączonym z panelem cyfrowym poszerza widocznie funkcjonalność całego czasomierza. Dodatek w postaci diamentowego szkiełka oraz wodoodporności na wysokiej odporności jest naprawdę miłym bonusem w tejże kategorii cenowej.
Casio Edifice EFX700D-1A1V jest kontrolowany w ten sam sposób jak wszystkie inne zegarki tejże firmy. Guziki rozmieszczone po dwa z każdej strony zegarka posiadają przypisane z góry funkcje, w zależności od tego w jakim profilu zegarek jest używany. Dostępne są takie profile jak stoper, minutnik, alarm, czas światowy oraz zwyczajny zegarek.
Jak widać więc zegarek pracować może w różnych warunkach i jak w kalejdoskopie zmieniać swoje praktyczne zastosowanie w zależności od naszych indywidualnych potrzeb. Wyświetlanie symultanicznie czasu w innej strefie czasowej jest bardzo przydatne szczególnie kiedy często się podróżuje, a minutnik także okazuje się bardzo przydatny. Moją najbardziej ulubioną funkcją jest jednak elektroluminescencyjne podświetlenie. Jego zaletą jest fakt, że oszczędza energię poprzez podświetlanie tylko i wyłącznie samych cyfr oraz znaków na wyświetlaczu, a nie jak ma to miejsce w innych modelach całej jego powierzchni. Sprawia to nie tylko, że cały zegarek prezentuje się wyśmienicie, ale jest także bardzo praktyczne – w ciemności bowiem czytelność i przejrzystość wyświetlacza znajduje się na wysokim poziomie.
„Siedemsetka” od Casio posiada solidną stalową bransoletkę ze zdobioną dodatkowo klamrą i przyciski pozwalające na szybkie odpięcie i zarówno zapięcie jej wokół nadgarstka. Ogólnie rzecz ujmując wszystko co związane z bransoletką w Casio Edifice EFX700D-1A1V jest świetne: jej subtelność, ciężar i metaliczny połysk. Najbardziej zadziwiający jest jednak fakt, że bransoletki podobnej klasy spotykamy w czasomierzach dwukrotnie droższych.
Zbliżając się do końca, z całą odpowiedzialnością mogę uznać, że Casio Edifice EFX700D-1A1V to najbardziej wygodny i najlepszy zegarek tejże japońskiej firmy, który kiedykolwiek posiadałem na moim nadgarstku. W momencie kiedy go użytkowałem wielokrotnie spotykałem się z pozytywnymi opiniami dotyczącymi jego designu, a także zdziwieniem kiedy znajomi dowiadywali się, że to produkt Casio i w dodatku za stosunkowo niską cenę. Cenię sobie także bardzo długą listę funkcjonalności tego czasomierza, która prezentuje się jeszcze lepiej kiedy przypomina sobie o kosztach jego zakupu. Jeśli więc szukasz nietypowego i nietuzinkowego zegarka do codziennego użytku nie zapomnij nakierować swej uwagi na model Casio Edifice EFX700D-1A1V.